„Zwiekszanie uważności. Asany, pranajama, pratyahara i medytacja”. Spotkanie z Maciejem Wielobobem w Jaworznie.
Autor: Ola Ziarnik
Jaworzno stało się już chyba stałym punktem na „warsztatowej mapie” Macieja Wieloboba. W sobotę 12 marca bieżącego roku, w MM SPA przy hotelu „Pańska Góra” miało miejsce kolejne spotkanie z propagatorem vinyasa krama jogi w Polsce. Osobiście odwiedziłam to miejsce po raz trzeci, tym razem uczestnicząc w warsztacie pod przewodnim tematem „Zwiększanie uważności. Asany, pranajama, pratyahara i medytacja.” Mimo, iż na niebie pojawiło się długo wyczekiwane słońce, uzbrojona zaledwie w kilka okien sala, jak zwykle wypełniła się po brzegi. Jak zwykle w Jaworznie Maćkowi towarzyszyło 2 asystentów. Tym razem były to Barbara Chuchmacz i Anna Wojdak, nauczycielki z krakowskiej Pracowni Jogi.
Około pięciogodzinne spotkanie, Maciek zaczął od subtelnego oswajania nas z własnym oddechem i odczuciami związanymi z oddziaływaniem grawitacji na nasze ciało. Potem rozpoczęliśmy pracę z ciałem, przy czym Maciek namawiał, aby nie tracić wypracowanego na samym początku czucia. Celem naszej praktyki była uważność, koncentracja umysłu na oddechu, jego integracji z ruchem oraz szukanie i jednoczesne „rozstawanie się” z napięciami w ciele.
Zazwyczaj skupiamy się na napiętym karku, barkach czy łydkach. Bardzo powolne, skoordynowane z oddechem wchodzenie w pozycje ujawnia miejsca, w których napięcia zazwyczaj się nie spodziewamy. Dla mnie, „nie odkrytym do tej pory lądem”, stały się kciuki, usta i język (którego ciągłe wystawianie w pewnych kręgach kulturowych uważa się za niegrzeczne:) Sama lokalizacja tych „najmniejszych” partii ciała, przeobraziła się w próby ich rozluźnienia, poprzez powolne „radzenie sobie” z daną częścią, w miejsce wcześniejszego „przeskakiwania” problemu, zdawało by się mało istotnego dla praktyki. To budzenie czucia i wrażliwości ma być sednem jogi. Pomóc w tym ma rozpoczynanie ruchu z podstawy pozycji i prowadzenie go wraz z oddechem przez granice „przyjemnego bólu” aż po wydech. W czasie warsztatu, Maciek często podkreślał, że praktyka asan (i nie tylko) ma polegać na poszukiwaniu, nie schematycznym odtwarzaniu ułożenia ciała. W praktyce nie powinno kłaść się nacisku na spektakularną pozę ciała lecz jego wędrówkę za oddechem i wewnętrzną wrażliwością.
Oczywiście po bardzo skrupulatnym wprowadzeniu, znalazło się też miejsce na poszukiwania i idące za nimi zaskoczenia wynikające z możliwości jakie mogą tkwić w naszym ciele:) Mam tu na myśli próby tittibhasany, mandalasany czy przejście do urdhva dhanurasany ze stania, które w wielu przypadkach okazały się owocne, niezwykle ożywiły wszystkich uczestników:)
Jak wiadomo, aby skupić się na ciele, wykryć drzemiące w nim napięcia, w pierwszej kolejności należałoby poradzić sobie z gonitwą myśli i tu pomocne okazują się pranayama i medytacja. W związku z powyższym, po krótkiej przerwie, zasiedliśmy do pranajamy podczas której wizualizowaliśmy światło i figury geometryczne. Strumień światła był pierwszym z wizualizowanych obiektów, następnie trójkąt równoramienny z podstawą u dołu następnie z podstawą u góry. Wizualizacja poszczególnych ścian figury miała odzwierciedlać poszczególne części oddechu: wdech, wydech i zatrzymania oddechu po wdechu lub wydechu. Po pracy z tylko jednym zatrzymaniem oddechu (i wizualizacjami trójkąta), przeszliśmy do pracy z oboma zatrzymaniami oddechu (po wdechu i po wydechu), wizualizując rysowanie kwadratu, a na końcu - koła. Kolejność, jak się okazało, wynika ze zwiększającego się stopnia trudności owych wizualizacji, zdania na ten temat okazały się jednak podzielone. Maciek namawiał, aby iść za swoim czuciem i podczas medytacji, którą wykonywaliśmy po pranajamie, dokonać indywidualnego wyboru techniki spośród zaproponowanych przez niego możliwości.
Na koniec krótkie podsumowanie, tym razem werbalne:) Pranayama, koncentracja, tak jak praktyka asan, nie powinna być oparta o naśladownictwo. Oczywiście możemy korzystać ze wskazówek nauczyciela lub z przeróżnych publikacji. Ostatecznie jednak powinna być oparta o znajomość swojego oddechu i umysłu. Jak zawsze Maciek nie odmówił indywidualnych konsultacji, namawiając jednocześnie do kontaktu mailowego, gdyby wątpliwości pojawiły się później, po powrocie z warsztatu. Mimo to myślę, że każdy jednak czeka na kolejne spotkanie „face to face.” z Maćkiem.
Ola Ziarnik
jest nauczycielką jogi, uczennicą Macieja Wieloboba. Uczestniczy w szkoleniu nauczycielskim w zakresie vinyasa krama jogi.
Vinyasa krama joga w Polsce
Maciej Wielobób – warsztaty jogi i szkolenia nauczycielskie
Joga Kraków
Joga – blog




























































































Loading Poll...























